Thursday, January 8, 2009

Skremowane zwłoki pacjentów na półkach od 100 lat

Miedziana puszka stoi na magazynowej półce w szpitalu w Salem (Oregon, USA), a obok niej 3000 innych, podobnych puszek. Każda z nich zawiera skremowane zwłoki pacjenta oddziału psychiatrycznego. Reakcje chemiczne między wilgocią, miedzią a prochami stworzyły oszałamiającą ferię kolorów. Fotograf David Maisel wykonał serię zdjęć przedstawiających puszki. 

Na wiekach puszek widnieją stemple, umożliwiające identyfikację osób, których prochy znajdują się w środku. 

Wszyscy “przechowywani” pacjenci zmarli między 1883 rokiem a latami 70-tymi XX wieku, a ich szczątki nigdy nie zostały odebrane przez krewnych. Przez lata puszki były przerzucane z jednego ciemnego, zakurzonego zakamarka szpitala w drugi i kilkakrotnie były zalane przez powódź. To dlatego na puszkach jest dziś tęczowe morze barw. 

Reakcje chemiczne między wilgocią, miedzią, ołowiem (którym zapieczętowano puszki) a prochami, znajdującymi się w środku, stworzyły oszałamiającą ferię kolorów. Jasne odcienie niebieskiego i zieleni składają się prawdopodobnie z minerałów miedzi takich jak malachit, azuryt oraz rosasyt. 

Fotograf David Maisel wykonał serię zdjęć przedstawiających puszki. Zdjęcia ukazały się w tym miesiącu w “Library of dust (Chronicle Books)”. Zbiór prochów nadal czeka na stałe pomieszczenie.

Wirtualna Polska

Posted by FUNERAL HOME in 23:55:15 | Permalink | No Comments »

Zwłoki 7 lat leżały w domu - Bytomska mumia

Firma porządkująca w Bytomiu gminne pustostany, w jednym z mieszkań znalazła… mumię. Zwłoki mężczyzny, poszukiwanego od 7 lat przez policję, leżały tam od stycznia 1999 roku, informuje “Dziennik Zachodni”.

Najemcą mieszkania był niejaki Teodor W. Jak relacjonuje gazeta prowadził “rozrywkowy” tryb życia, lubił alkohol i towarzystwo. W mieszkaniu była melina. W 1999 r. mężczyzna miał 66 lat, nigdzie nie pracował. 

Pewnego dnia do Teodora W. przyjechała siostra. Chciała zaprosić brata na ślub córki. Kobieta do mieszkania weszła bez problemu, bo drzwi były otwarte. Teodora W. nie zastała. 13 stycznia 1999 roku zgłosiła na policji zaginięcie brata. Według policji, kilka dni później kobieta poprosiła ADM o zabezpieczenie mieszkania. Administracja przeszukała pomieszczenia, założyła kłódki i plomby. Przez kolejne lata nic się nie zmieniło. Policja nadal bezskutecznie poszukiwała Teodora W. W czerwcu 2006 r. mieszkanie przeszukali pracownicy ADM, w asyście Straży Miejskiej. Były bowiem skargi na smród w kamienicy. Pracownicy ADM i SM otworzyli mieszkanie, stwierdzili, że śmierdzi, ale niczego nie znaleźli. Założyli plomby. 

Dopiero w październiku 2006 r. firma oczyszczająca w mieście pustostany znalazła w mieszkaniu zmumifikowane ciało mężczyzny. Leżało… na łóżku pod kocem. Sprawę ujawniono dopiero teraz.

Wygląda na to, że choć Teodor W. zmarł we własnym mieszkaniu kilka lat temu, to znaleziony być nie mógł. Nie pozwalały na to… procedury, konkluduje “Dziennik Zachodni”.

Interia Pl

Posted by FUNERAL HOME in 23:41:43 | Permalink | No Comments »

Twoja ostatnia kąpiel - czyli ekologiczny sposób na pozbycie się ludzkich zwłok…

Przemysł pogrzebowy opracował nową metodę utylizacji zwłok - rozpuszczanie ciała za pomocą ługu, ciepła i wysokiego ciśnienia. Powstałą w ten sposób ciecz można wylać do kanalizacji.

Metodę nazwano hydrolizą alkaliczną, została opracowana w USA 16 lat temu jako sposób usuwania zwłok zwierząt. 

Żeby unicestwić w ten sposób ciało w stalowym bojlerze podobnym do pieca ciśnieniowego, potrzebny jest ług, temperatura 300 stopni Celsjusza oraz ciśnienie 5 kilogramów na każdy centymetr kwadratowy ciała. 

Oprócz cieczy produktem hydrolizy alkalicznej jest osad z kości przypominający wyglądem i objętością proch po spaleniu zwłok. 
Rodzina może otrzymać go w urnie lub pochować na cmentarzu. Płyn o kawowej barwie ma konsystencję oleju silnikowego i ostry zapach amoniaku. Zwolennicy tej metody twierdzą, że jest on sterylny i można go bezpiecznie wlać do kanalizacji.

Uniwersytet Stanu Floryda w Gainesville stosuje hydrolizę alkaliczną do utylizacji zwłok od połowy lat 90. XX wieku, zaś Mayo Clinic w Rochester w stanie Minnesota - od 2005 roku. 
Największym wyzwaniem dla grabarzy będzie przekonanie opinii publicznej do tej metody, która wielu osobom wydaje się nie do przyjęcia.

- Uważamy, że proces, który sprawia, że szczątki można spłukać w kanalizacji, uwłacza godności człowieka - powiedział Patrick McGee, rzecznik prasowy diecezji rzymskokatolickiej w Manchesterze.

Członek stanowej Izby Reprezentantów Barbara French stwierdziła natomiast, że po śmierci chciałaby poddać się hydrolizie alkalicznej.

Wielu przedsiębiorców pogrzebowych jest przekonanych, że ze względu na walory ekologiczne rozpuszczanie zwłok wkrótce wyprze tradycyjne zakopywanie i kremację.

- Nierzadko w tej branży pojawiają się nowatorskie technologie - pisano we wrześniu w piśmie -Funeral Service Insider-.
- Właśnie jesteśmy świadkami przełomu.

Ciała poddane hydrolizie alkalicznej nie będą zajmowały tyle miejsca co groby na cmentarzu. Zostanie także rozwiązany problem emisji gazów, takich jak dwutlenek węgla, czy rtęci ze srebrnych plomb, które wydobywają się podczas kremacji.

 
Newsweek

Posted by FUNERAL HOME in 23:03:58 | Permalink | No Comments »

Pogrzeb na żywo w internecie

Czy można uczestniczyć w pogrzebie bliskiej osoby, nie ruszając się z domu? Umożliwia to firma pogrzebowa z Irlandii Północnej. Na życzenie rodziny pokazuje ceremonię na żywo poprzez system kilku kamer internetowych. Dodatkowa usługa ma pomóc krewnym z odległych stron świata, którzy nie mogli dotrzeć na uroczystość.

Firma pogrzebowa “Clark i Synowie” działa od 90 lat, a przez ostatnie kilka miesięcy pokazuje to - jeżeli klienci wyrażą taką chęć - także w sieci. “Jedna kamera skierowana jest na księdza prowadzącego ceremonię, jedna na karawan, a jeszcze inna umieszcza internautę pośród żałobników” - tłumaczy obrazowo Jim Clarke z domu pogrzebowego w Belfaście.

Nowa usługa stała się tak popularna, że firma chce kamery instalować w kolejnym domu pogrzebowym. “Dostawaliśmy wiele telefonów z prośbą o nagranie pogrzebu na wideo i wysłanie kasety do USA czy Kanady. Pokaz w internecie jest o wiele lepszy i szybszy” - dodaje Clark.

Ale na tym nie kończy się wsparcie firmy dla bliskich zmarłego. Firma pomogła niedawno w negocjacjach z nowozelandzkim dostawcą internetu, by ten poprawił tymczasowo jakość połączenia kobiecie, której siostra zmarła w Irlandii, a ona nie mogła przylecieć na czas z drugiej półkuli.

Gazeta Pl

Posted by FUNERAL HOME in 22:31:49 | Permalink | No Comments »

Pogrzebowy rekordzista

69-letni Chorwat Mijo Tkalcec ustanowił nowy rekord Guinnessa biorąc udział w ponad 2 tys. pogrzebów - informuje portal ananova.

Mijo twierdzi, iż pogrzeby fascynowały go od dziecka i jest skłonny wybrać się nawet w najdłuższą podróż, aby wziąć udział w ceremonii, przed udziałem w której nic nie jest w stanie go powstrzymać. Dzięki temu, z wynikiem ponad 2 tys. ceremonii Mijo Tkalcec stał się światowym rekordzistą - przynajmniej do czasu, aż ktoś pobije jego wynik, lecz jak dotąd nikt się nie zgłosił do konkurencji.

- Zawsze interesowało mnie, jak ludzie żegnają swoich zmarłych najbliższych - mówi Tkalcec.- Na początku wszyscy dziwili się moją fascynacją pogrzebami, lecz z czasem to tego przywykli - dodaje.

Interia Pl

Posted by FUNERAL HOME in 22:01:52 | Permalink | No Comments »

Ukradli karawan

Elbląscy kryminalni zatrzymali czterech młodych mężczyzn, którzy jeździli pijani ulicami miasta kradzionym karawanem. Mężczyzna, który ukradł kluczyki od auta pracował w firmie pogrzebowej. 

Przedstawiciel jednego z zakładów pogrzebowych na terenie miasta zgłosił, że w nocy z 12 na 13 lipca br. do pomieszczenia firmy, włamał się nieznany wówczas sprawca. Wypychając okno zabrał z szafki kluczyki od vw transportera, a następnie ukradł samochód. Tej samej nocy na skrzyżowaniu ulic Armii Krajowej i Pocztowej w Elblągu rozbite auto zostało odnalezione. Około godziny 2.00 uczestniczyło w kolizji drogowej z osobowym volkswagenem. Kierowca i pasażerowie uciekli. Policjanci następnego dnia dotarli do złodzieja. Okazało się, że był to pracownik firmy pogrzebowej. 25-letni Piotr O. Mężczyzna wspólnie z trzema pijanymi kolegami jeździli ulicami miasta odwiedzając lokale rozrywkowe. 19-letni Łukasz M., który kierował karawanem doprowadził do kolizji z innym autem. Nie ustąpił pierwszeństwa taksówce. Straty, jakie spowodowali nieodpowiedzialni mężczyźni, wyniosły 4 000 złotych. Kryminalni zatrzymali czterech mężczyzn. Dwóch z nich zostało przesłuchanych w charakterze świadków i zwolnionych. Natomiast 19-letni Łukasz M. może odpowiadać za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwym. 25-letni Piotr O. odpowie za kradzież z włamaniem. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Czynności w tej sprawie nadal trwają.

Posted by FUNERAL HOME in 21:40:21 | Permalink | No Comments »

Trup zostanie ojcem !

Precedensowa sprawa rodzinna w Izraelu - rodzice żołnierza zabitego przed czterema laty wywalczyli możliwość zostania dziadkami dzięki nasieniu pobranemu pośmiertnie od syna. Matką dziecka będzie kobieta, której nigdy nie znał. 

Hamburg. Rachela Cohen modliła się przy grobie syna, gdy zadzwoniła jej komórka. Był to telefon, na który czekała cztery lata. Izraelski sąd podjął właśnie decyzję, która jest dla niej niezmiernie ważna. “Nic nie stoi już na przeszkodzie w spełnieniu jej pragnienia zostania babcią” - tak skutki precedensowego wyroku sądu akcentuje brytyjski dziennik “The Times”. 
 
Syn Racheli, Keivin, został zabity przez snajperów podczas działań wojskowych w Strefie Gazy w 2002 roku. Nigdy nie poznał kobiety, która teraz urodzi jego dziecko. Została ona wyszukana przez rodzinę Cohenów i organizację dobroczynną działającą na rzecz rodzin. 
 
Spermę 20-letniego żołnierza pobrano dopiero po jego śmierci. Jego rodzice, irańscy Żydzi, którzy przybyli do Izraela, gdy Keivin miał 5 lat, złożyli w sądzie rodzinnym w Ramat Gan, nieopodal Tel Avivu, wniosek o spełnienie życzenia ich syna, by założyć rodzinę, mimo że ten nigdy nie opowiedział się oficjalnie za podjęciem takich kroków prawnych. 
 
Dla Racheli Cohen jest jednak jasne, że jej syn chciał zostać ojcem i że działa zgodnie z jego wyobrażeniami na ten temat. - Za każdym razem, gdy idę na jego grób i dotykam zimnego nagrobka, wyobrażam sobie, jak wspaniale byłoby zamiast tego trzymać w ramionach ciepłe dziecko -mówi przyszła babcia. - Gorącym pragnieniem Keivina było posiadanie dzieci. 
 
Matka zmarłego żołnierza twierdzi, że jej postępowaniem kierował syn. - Godzinę po tym, jak dowiedziałam się o jego śmierci, wzięłam do ręki jego zdjęcie i zaczęłam z nim rozmawiać - mówi. - Zapytałam go: “Gdzie są te wszystkie dzieci, które chciałeś mieć?” Spojrzałam na fotografię i usłyszałam, jak mówi: “Mamo, nie jest za późno. Jest coś, co możesz ode mnie wziąć”. Wówczas wszystko stało się dla niej jasne: - Miał na myśli swoje nasienie - mówi Rachela. Kobieta nie marnowała czasu. Od razu dała do zrozumienia oficerom, którzy złożyli jej wizytę, że mają zadbać o zachowanie spermy jej syna. 
 
Najbliższą rodzinę Keivina wspierała izraelska organizacja “New Family”, która z zadowoleniem przyjęła orzeczenie sądu jako “spektakularną zmianę” dla wszystkich tych, którzy chcą sporządzić “biologiczny testament”. Rok po śmierci żołnierza jego rodzina wystąpiła do banku spermy z prośbą o wydanie nasienia, aby dokonać sztucznego zapłodnienia. Żądanie spotkało się jednak z odmową. Spowodowało to aktywne działania “New Family”, która wywalczyła przed sądem spełnienie pragnienia Cohenów. 
 
Osiągnięty teraz sukces nie był jednak przez długi czas pewny. Prokuratura podkreślała, że o wydanie nasienia zmarłego mężczyzny może prosić jedynie jego żona, która chce dzięki niemu zajść w ciążę. Starszy szeregowiec Cohen nie był jednak żonaty, nie sporządził także żadnego “biologicznego testamentu”, który mógłby regulować kwestię postępowania z jego nasieniem. Rodzina dysponowała jednak dowodami, m. in. filmem wideo, które potwierdzały, że mężczyzna pragnął mieć dzieci. 
 

Według informacji podanych przez “New Family” rodzice zmarłego żołnierza czuli się zobowiązani spełnić jego życzenie. - Musieli poddać się badaniom psychologicznym - powiedziała rzeczniczka organizacji - Naszą następną przeszkodą było znalezienie matki dla dziecka. Nastąpiło to po półtorarocznych poszukiwaniach. Matka i rodzice Keivina zawarli umowę notarialną, gwarantującą, że po urodzeniu dziecka Cohenowie nie będą nikim więcej, jak tylko jego dziadkami. 

Der Spigel

Posted by FUNERAL HOME in 21:34:37 | Permalink | No Comments »

Gnijąca panna młoda…

Na Wyżynie Lessowej w Chinach wciąż żywa jest tradycja, zgodnie z którą dla zmarłych kawalerów poszukuje się zmarłych panien, a następnie organizuje wspólny ożenek-pogrzeb. Chińczycy wierzą bowiem, że życie po śmierci jest lżejsze i wartościowsze, jeśli dzieli się je ze współmałżonkiem 

Wielu Chińczyków uważa, że przodkowi należy oddawać cześć, ale trzeba się także nim opiekować. Rodziny zmarłych palą fałszywe pieniądze i papierowe modele luksusowych samochodów w ofierze, na wypadek gdyby przodek potrzebował w przyszłym życiu drobnych lub chciał się przejechać stylowym autem po zaświatach.
W wioskach takich jak Chenjiayuan konfucjańskie wartości rodzinne nadal mają ogromne znaczenie. W spalonych słońcem kanionach wzdłuż Żółtej Rzeki, zwanych Wyżyną Lessową, niektórzy rodzice zmarłych kawalerów idą jednak o krok dalej. Aby zapewnić im pełnię zadowolenia w życiu pozagrobowym, pogrążeni w żałobie rodzice wyszukują zmarłą kobietę na żonę dla syna, a następnie grzebią tych dwoje razem jako parę małżeńską.

-To się zdarza dosyć często, szczególnie, gdy umierają nastolatki lub młodzi ludzie - mówi Yang Husheng, 48-letni przedsiębiorca pogrzebowy, podróżujący po regionie. Twierdzi on, że ostatnio był na takim pogrzebie na wiosnę. - To częsty widok. Pracuję w tym interesie od siedmiu czy ośmiu lat i różne rzeczy widziałem.

Zmarła narzeczona dla zmarłego syna 

Wiejski obyczaj ludowy, tak zaskakujący z punktu widzenia zachodniej wrażliwości, znany jest pod nazwą “minghun”, co oznacza zaślubiny w zaświatach. Badacze zaznajomieni z tematem wyjaśniają, że tradycja ta jest zakorzeniona w chińskim kulcie przodków, zgodnie z którym istnieje życie po śmierci, a ci, którzy pozostali na ziemi mają obowiązek zaspokajać potrzeby zmarłych, jeżeli nie chcą, aby spotkały ich nieprzyjemności. Zgodnie z chińskimi wierzeniami, osoby samotne wiodą niepełne życie, dlatego też niektórzy rodzice obawiają się, iż ich zmarli w kawalerskim stanie synowie mogą być nieszczęśliwi. 

Z rozmów przeprowadzonych losowo w różnych wioskach na Wyżynie Lessowej, zajmującej część prowincji Shanxi i Shaanxi, wynika, że wszyscy tamtejsi mieszkańcy wiedzą o istnieniu tego zwyczaju. Według nich, rodzice, którzy stracili syna korzystają z nieformalnej sieci znajomych i krewnych, albo nawet z mającego rozległe znajomości pośrednika, aby znaleźć rodzinę, która straciła w tym samym czasie niezamężną córkę. Sprzedawanie i kupowanie zwłok dla celów komercyjnych jest wprawdzie w Chinach nielegalne, ale takie jednostkowe transakcje, na ogół gotówkowe, trudno zakwalifikować do konkretnej kategorii. Ponadto, są one zawierane po cichu przez rodziny.

W niektórych wioskach syn ma prawo do pośmiertnej małżonki, jeżeli zmarł w wieku przynajmniej 12 lat. Osoby, z którymi rozmawiano nie uważały tej praktyki za karygodną czy nazbyt makabryczną. Postrzegały ją raczej w kategoriach rodzicielskiego obowiązku wobec zmarłego potomka, stanowiącego realizację konfucjańskiej zasady rodzinnej lojalności.

- Rodzice czują się odpowiedzialni za syna - mówi Li Yinlan. Opisała ona, że podczas ceremonii, których była świadkiem, układano trumny obok siebie przy dźwiękach żałobnych pieśni. - Ten obyczaj jest tu bardzo popularny - powiedziała, opisując swój region.

Partia komunistyczna próbowała, z różnym skutkiem, wyplenić wierzenia, które uznała za przesądy. Podtrzymywanie przy życiu pradawnego zwyczaju na Wyżynie Lessowej powiązane jest jednak z silną izolacją regionu w przeszłości. Trudno stwierdzić jak często, i czy w ogóle, tradycja ta jest podtrzymywana na terenach wiejskich w innych częściach Chin. 

Żona na wagę złota 

Wyżyna Lessowa, gęsty labirynt niszczejących kanionów z wioskami, do których nie docierają drogi, jest odseparowany od zmian zachodzących w Chinach. Wielu młodych opuściło jałowe wzgórza, a ci, którzy zostali ciężko pracują, by zebrać plony. Wielu mężczyzn na tych terenach ma także trudności ze znalezieniem żony.

Dzieje się tak, gdyż dużo kobiet wyjechało do pracy w miastach i już nie wróciło, a te, które zostały mogą sobie pozwolić na wybredność. Żadna rodzina nie zgodzi się wydać córki za mężczyznę, którego nie stać na posag i zapewnienie żonie godziwej przyszłości. Rodziny najbiedniejszych kawalerów oszczędzają niekiedy, aby kupić żonę od podróżnych handlarzy narzeczonymi, którzy stosują podstęp, a czasami porywają kobiety z innych regionów, aby nielegalnie sprzedać je na żony. 

W maleńkiej wiosce Chenjiayuan, rolnik Chen Xingwu, lat 57 wbija łopatę w ziemię nad Żółtą Rzeką. Jego zdaniem, “minghun” to ostatni wysiłek podejmowany przez rodziców pragnących znaleźć synowi żonę. Opowiada też o rodzicach niepełnosprawnego mężczyzny, którzy tak bardzo bali się, że syn umrze nie znalazłszy małżonki, że dali rodzinie pewnej kobiety złoty pierścionek i kolczyki, aby zaklepać ją sobie jako narzeczoną.

Pan Chen opisuje swój ożenek w wieku 35 lat jako uśmiech losu. Udało mu się przekonać rodzinę młodszej kobiety z innej wioski, aby dali mu ją za żonę. Dzięki temu udało mu się spłodzić trójkę dzieci i zapewnić ciągłość rodu. Uważa on jednak, że ograniczony wybór kandydatek na żonę i związany z tym wzrost wartości narzeczonej to ironia losu. Przecież niektóre wiejskie rodziny, świadome polityki jednego dziecka stosowanej w Chinach, decydują się na aborcję płodów płci żeńskiej lub porzucają nowo narodzone dziewczynki.

Osiemdziesięcioletni Qin Yuxing ma siedmioletniego wnuka Qin Tianxiang. Pan Qin zapłacił 500 dolarów za żonę dla młodszego syna, ona jednak uciekła po urodzeniu dziecka. 

- Nie ma znaczenia, co dziewczyna ma w głowie, czy jest idiotką czy nie - mówi. - I tak ktoś ją będzie chciał na żonę. Żywą lub martwą, dodaje spoglądając na rzekę. 

- Zdarzało się, że dziewczyna utopiła się w rzece - opowiada. - Gdy jej ciało wypłynęło na brzeg, rodzina mogła dostać za nią kilka tysięcy juanów.

Według informacji od ludzi z wiosek oraz przedsiębiorcy pogrzebowego Yanga Hushenga, rodzina w potrzebie musi przeciętnie zapłacić za kobiece zwłoki ponad 10 tys. juanów, czyli około 1 200 dolarów, co stanowi równowartość czteroletnich dochodów przeciętnego rolnika. Rodzina narzeczonej traktuje pieniądze ze sprzedaży jako posag, który otrzymałaby, gdyby dziewczyna nie umarła.

Istnieją pojedyncze doniesienia o wykradaniu zwłok z grobów w związku z zapotrzebowaniem na zmarłe narzeczone. Lokalne wiadomości podały, że w tym roku mieszkaniec prowincji Shaanxi przyłapał dwóch innych na próbie wykopania zwłok jego żony. W lutym kobieta z Yangquan chciała kupić ciało 15-letniej dziewczyny porzuconej w szpitalu w innym mieście, aby spełnić życzenie zmarłego brata kawalera. Powiedziała mediom, że duch brata nawiedzał ją w snach domagając się żony.

Guo Yuhua, profesor socjologii na uniwersytecie Qinghua w Pekinie, jest ekspertem w dziedzinie tradycji ludowych i zwyczajów pogrzebowych na Wyżynie Lessowej. Jest ona zdania, że tradycja “minghun” narodziła się z mieszaniny strachu i współczucia dla zmarłych. Według niej rodzice zmarłych córek, mają wobec nich obowiązek do wypełnienia, podobnie jak rodzice nieżyjących synów. Sprzedają oni ciała córek, aby znalazły one miejsce w chińskim społeczeństwie, które tradycyjnie odmawia córce miejsca na drzewie genealogicznym ojca.

Gazeta Pl

Posted by FUNERAL HOME in 20:55:59 | Permalink | No Comments »

Na tamten świat z komórką

Nasz klient, nasz pan: Rynek wychodzi naprzeciw oczekiwaniom klientów. W ramach brudnego kapitalizmu przedsiębiorcy prześcigają się w pomysłach mających na celu zainteresowanie produktem rzesz odbiorców. Jedna z firm pogrzebowych w Ghanie wpadła na pomysł, żeby produkować trumny w kształcie telefonów komórkowych. Stąd wierni zwolennicy Nokii będą mogli być pochowani w replice Nokii 7250. Podobno ludzka wyobraźnia nie ma granic, ciekawe, czego jeszcze doczekamy

Kultura Pogrzebu

Posted by FUNERAL HOME in 20:21:07 | Permalink | No Comments »

Czarny humor powodem rozwodu

Pewien Chińczyk postanowił rozwieść się z żoną z powodu niewybrednego 
dowcipu primaaprilisowego. 
Po powrocie do domu z podróży służbowej mężczyzna zobaczył ciało żony 
wiszące pod sufitem. Kiedy zrozpaczony małżonek z pomocą innych ludzi zdjął 
“zwłoki” ze sznura, jego żona nieoczekiwanie usiadła i zaczęła się śmiać 
krzycząc “Prima Aprilis!”. 

26-letnia kobieta, która zawodowo zajmuje się aktorstwem, od początku 
małżeństwa starała się płatać mężowi rozmaite żarty, aby uatrakcyjnić ich 
związek, jednak wisielczy dowcip zdecydowanie przeważył szalę 

- Mam dość tych żartów i kawałów. Moja żona nieustannie chowa naczynia w 
pralce albo zmienia zamki w drzwiach i wpuszcza mnie do domu dopiero, kiedy 
odpowiem na jakieś głupie pytanie. Czuję się, jakbym każdego dnia siedział 

na bombie. Żądam rozwodu - mówi zdesperowany mąż.

Onet Pl

Posted by FUNERAL HOME in 19:56:54 | Permalink | No Comments »